tak tak
ciągle trwam
dużo sie zmieniło. Tu i ówdzie pzrybyło, tam sie zwiesiło, tudzież indziej zaskrzypiało.
Leczenie onkologiczne wywołuje mnóstwo skutków ubocznych o których sie niestety nie mówi, a szkoda.
Uniknęłabym wariackiego latania po specjalistach wielu.
Naświetlania- boli łopatka i cała klatka
Chemia- przeleciała i poszabrowała
Hormony wpędziły w latka.
Paradoksalnie przed rakiem byłam zdrowa, a nie byłam
Teraz jestem a nie jestem, ale jestem.
Jakoś tak.
Dorobiłam się okularów i zaćmy, której nie usuwam, gdyż stabilna ;)
Do stomatologa ścieżkę wydeptałam.
Do reumatologa to już się nawet chodzić zmęczyłam,
bo się bardzo zwyrodniłam
w zasadzie to najchętniej bym urodę poprawiła, bo się nieco mocno zwiesiła.
Hormony dały czadu. Skóra wyschła i obwisła.
Dlatego
Uprzejmie donoszę, że leczenie wiele zmienia, ale największa zmiana to
DRUGIE ŻYCIE.
Wobec tego
włączamy czujność, ale nie dajmy sie zwariować.
Pięknego kolejnego lata :)