środa, 13 marca 2019

Dziś znów jestem

kolejne lata odhaczone
co zostało zauważone
przez zmarszczek ślad
ale kto by tam dbał
o taki niefart
gdy nie umarł młodo


urodziny dziś mam i ja i siostra ma
dziś sobie w żyłę nie dam jak w tam xrP4%#@!*## dziwnym czasie
dziś będę tańczyc bo muzyka wciąż gra
i tańczę ja!
PS. Muzyczny gift dostałam :D od mężusia mego

piątek, 18 stycznia 2019

Ktoś sie wiesza?

Właśnie właśnie
Ktoś na ściankę?
Wygrana ściana czeka, więc zapraszam:)

Wśród nas są tacy co dopiero na początku drogi tej. Codziennie ktoś zaczyna. Dlatego dając im wsparcie pokażmy , ze z RAKIEM SIĘ WYGRYWA!

piątek, 4 stycznia 2019

to nie był łatwy rok



wianek najpiękniejszej Panny Młodej
nie był
nudy nie było
i choć czasem było miło, to dużo złego też się wydarzyło
Odeszło wiele osób
w tym najbliższa.
Emocje targają, bo się przeplatają i z dobrymi wieściami.
Rok 2018 był rokiem pogrzebowo weselnym
mocno.
 Trzy bliskie, ba! Bardzo bliskie śluby (jakże ciepło na sercu)
Jedno bardzo bliskie pożegnanie i kilka równie ważnych.

I tak naprawdę nie wiem jak go podsumować.
 był mocny.. za bardzo
a ja już chcę spokojnego
i radosnego
i zdrowego
z takim przytupem zostałam teściową :P


czwartek, 10 maja 2018

Nie po to kupiłam buty by umrzeć

Dosłownie
Dzień przed odebraniem wyników na siłę poczulam ze muszę kupić buty
Tak mocno że pojechałam do innego miasta i mimo że byl grudzień nabylam gigantyczne szpilki
Do dziś sa to moje najwyzsze buty

Potem obcas jakby się stępiał
Byly koturny, grubsze obcasy,słupki, kaczuszki, tenisówki,adidasy,
......łyżwy, buty narciarskie,rolki,
I.....
Znów kupilam szpile!
Różowe!
A co!

wtorek, 8 maja 2018

a potem odbija

Nagle uświadamiasz sobie kruchość życia
 i gdy sił trochę przybywa, to palma odbija
i nadrabiasz stracone lata
zaczynasz
skakać
 latać
 tańcować
malować
szusować
fitnesować
pedałować
łyżwować
 rolkować
ogólnie...
 WARIOWAĆ

i choć ciało już nie te to dusza sie rwie
 i dobrze jest :D

środa, 25 kwietnia 2018

w duszy gra

Wczoraj było o tym co boli ciało
dziś o duszy.
Przeszłam różne skrajności, dziś to widzę
wtedy nie panowałam
Diagnoza- świat runął, życie się kończyło, płacz
Leczenie- jakem rycerz swą szpilą niczym mieczem wbijałam światu do głowy że ja tu rządzę i ja tu wygram,
życie prawie normalne tj leczenie i proza codzienna- znów w skrajności popadałam. I tu popisy dawałam. Walczyłam ze wszystkim co się da. I tak teraz myślę.. że to był po prostu mój brak zgody na ten świat w obliczu raka
i innych chorób. Bunt.
a teraz?
nie wiem
wciąż huragan targa ale z większą dozą tolerancji
chyba.
Na pewno każdy choruje po swojemu ale ważne jest by nie zostać samemu i pozwalać sobie pomagać.

wtorek, 24 kwietnia 2018

6 lat minęło

tak tak
ciągle trwam
dużo sie zmieniło. Tu i ówdzie pzrybyło, tam sie zwiesiło, tudzież indziej zaskrzypiało.
 Leczenie onkologiczne wywołuje mnóstwo skutków ubocznych o których sie niestety nie mówi, a szkoda.
Uniknęłabym wariackiego latania po specjalistach wielu.
Naświetlania- boli łopatka i cała klatka
Chemia- przeleciała i poszabrowała
Hormony wpędziły w latka.

Paradoksalnie przed rakiem byłam zdrowa, a nie byłam
Teraz jestem a nie jestem, ale jestem.
Jakoś tak.

Dorobiłam się okularów i zaćmy, której nie usuwam, gdyż stabilna ;)
Do stomatologa ścieżkę wydeptałam.
Do reumatologa to już się nawet chodzić zmęczyłam,
 bo się bardzo zwyrodniłam
 w zasadzie to najchętniej bym urodę poprawiła, bo się nieco mocno zwiesiła.
 Hormony dały czadu. Skóra wyschła i obwisła.
Dlatego
Uprzejmie donoszę, że leczenie wiele zmienia, ale największa zmiana to
DRUGIE ŻYCIE.
 Wobec tego
włączamy czujność, ale nie dajmy sie zwariować.
 Pięknego kolejnego lata :)